Kontrast pomiędzy Bogiem a Jonaszem

(Słowo wstępne z numeru styczeń 2019)

      Słowo, które prorok ma przekazać ludowi, pochodzi od Jahwe. Natura słowa prorockiego jest ściśle związana z naturą Boga, który jest jego źródłem, zaś przez swego Ducha gwarantem jego skuteczności. Sposób, w jaki Jonasz odczytuje Słowo Boże, jest wypadkową jego postrzegania Boga. Pierwsze wyznanie Jonasza dotyczące osoby Jahwe pojawia się w kontekście sztormu, który rozszalał się na morzu podczas ucieczki proroka do Tarszyszu. Jego zachowanie było diametralnie różne od postawy marynarzy. Ci, gdy próby uratowania statku zdawały się nie przynosić żadnego rezultatu (por. Jon 1,5.13), zaczęli wołać każdy do swego bóstwa (por. 1,5). Jonasz tymczasem, mimo usilnej prośby kapitana statku, nie zwraca się żadnym słowem do Jahwe (por. 1,6). Dopiero przymuszony przez marynarzy do wyznania swojej tożsamości (por. 1,7-8), mówi o Jahwe. Trudno jednak uznać to słowo za wyznanie: „Jestem Hebrajczykiem i czczę Jahwe, Boga nieba, który stworzył morze i ląd” (1,9). Nazywając Jahwe „Bogiem nieba”, prorok identyfikuje Go jako najwyższe bóstwo, posiadające absolutną siłę i władzę w świecie. Kontekst sytuacyjny każe widzieć w tym określeniu konkretne odniesienie do potęgi Jahwe, która manifestuje się w sztormie. Jahwe nie jest jakimś bóstwem lokalnym czy tylko patronem narodowym Izraelitów, gdyż jako Stwórcy morza i lądu jest Mu poddany cały wszechświat. Wyznanie Jonasza pozostaje w pełni zgodne z wiarą biblijnego Izraela. W ustach proroka nie jest ono jednak wyrazem jego „czci” czy „bojaźni”. Jonasz wprawdzie deklaruje swoją bojaźń wobec Jahwe w 1,9, ale w ślad za tym nie idzie żadne słowo modlitwy czy prośby. W przeciwieństwie do towarzyszy podróży Jonasz zna przyczynę sztormu: jest nim jego ucieczka przed misją, którą powierzył mu Bóg (por. 1,10). Na morzu prorok uświadamia sobie, iż przed Jahwe nie ma ucieczki, skoro jest On Stwórcą także morza. Wyznanie Jonasza staje się świadectwem jego rezygnacji. Bóg, w którego wierzy prorok, nie zmienia raz podjętej decyzji, nie cofa raz wypowiedzianego słowa. Jonasz pragnie śmierci i prosi marynarzy, by wyrzucili w morze (por. 1,12). Jest przekonany, że tylko w ten sposób uspokoi rozgniewanego Boga, a tym samym uniknie definitywnie posłania do Niniwitów. Po raz kolejny doświadcza władzy Boga nad światem: Bóg „zsyła wielką rybę”, która „połyka” proroka (2,1). Zastosowany w tym zdaniu czasownik „manahw Pi” („wyznaczyć, wskazać, posłać”) powróci jeszcze trzykrotnie w opowiadaniu dla wyrażenia władzy Jahwe nad naturą, kiedy każe wyrosnąć roślinie dającej cień (4,6), sprowadza na nią robaczka (4,7) i uderza w Jonasza palącym wiatrem ze wschodu (4,8). Użyty przy tym w 2,1 czasownik „połknąć” (bala‘) nie oznacza wcale uratowania, lecz zawiera negatywne konotacje. Jonasz zostaje uratowany przed utonięciem, ale wnętrze ryby staje się dla niego miejscem uwięzienia, co ma mu ostatecznie uświadomić, iż przed Bogiem nie ma możliwości ucieczki, nawet gdyby chciał się ukryć w Szeolu czy w głębinach morza (por. Am 9,2-3). Drugie wyznanie Jonasza, gatunkiem literackim przypominającym psalm dziękczynienia, w którym wielbi Boga za wyratowanie z nieszczęścia. Prorok widzi jednak inaczej swoją sytuację, gdyż będąc żywy, stanie ponownie wobec konieczności realizacji misji do Niniwy. Jonasz uznaje swoją zależność od Jahwe, Jego władzę nad swoim życiem i śmiercią. Trudno uznać te słowa za akt zawierzenia Bogu. Są one raczej wyrazem jego rezygnacji i poddania się wobec Boga. Zgoda na tę misję nie wypływa jednak z wewnętrznego przekonania Jonasza. Przyjmuje ją, gdyż nie ma innej możliwości działania w obliczu potęgi Jahwe. Trzecie wyznanie Jonasza dotyczące osoby Boga ma miejsce już po zrealizowaniu misji do Niniwy, której mieszkańcy nawrócili się i dostąpili Bożego miłosierdzia (por. Jon 3,10). Jonasz odwołuje się do konwencjonalnego aktu wiary w łaskawość i miłosierdzie Jahwe: „Wiem, że Ty jesteś Bogiem łaskawym i miłosiernym, nieskorym do gniewu i wielkim w wielkoduszności, litujący się nad niedolą” (4,2). Tradycja biblijna przypisuje te słowa samemu Jahwe, który miał je wypowiedzieć podczas teofanii synajskiej wobec Mojżesza (2 Moj 34,6-7). To „oryginalne” wyznanie wiary pojawia się w różnych swoich wariantach jeszcze szesnaście razy w Biblii hebrajskiej. Obraz Boga, jaki nosi w sobie Jonasz, determinuje Jego rozumienie słowa, które Bóg chce przez niego skierować do mieszkańców Niniwy. Misja Jonasza zakłada udanie się do miasta i „wołanie przeciwko niemu, gdyż ich niegodziwość dotarła przed oblicze” Boga (Jon 1,2). Przyczyną interwencji proroka jest niegodziwość mieszkańców Niniwy. Niegodziwość mieszkańców Niniwy zostaje dookreślona w 3,8; chodzi o ich złe postępowanie, któremu towarzyszą akty przemocy. O skali tego zjawiska świadczy podkreślenie wielkości miasta w Jon 1,2, jak również stwierdzenie faktu, że niegodziwość dotarła przed oblicze Boga. Odpowiedzią ze strony Boga jest posłanie proroka Jonasza do Niniwy, by „wołał przeciwko niej” (Jon 1,2). W przeciwieństwie do polecenia, które Jonasz otrzymał przy powtórnym posłaniu do Niniwy (por. 3,2), Pan Bóg nie precyzuje słowa, które miałby on skierować do swoich słuchaczy. Jonasz zna intencje Jahwe, wiadoma mu jest przyczyna interwencji Boga. Samo zadanie kłóci się z jego przekonaniem o zainteresowaniu się Boga tylko Izraelem, a nie obcymi narodami. Niezrozumienie Jonasza budzi też cel, jaki przyświeca Bogu w oskarżeniu Niniwitów. Zgodnie z zasadą, powinno ono przejść w obwieszczenie kary dla pogańskiego miasta. Do Jonasza dociera jednak możliwość innego scenariusza niż zniszczenie Niniwy, o czym będzie mowa w Jon 4,2, tłumacząc powód swojej ucieczki. Uświadomienie mieszkańcom Niniwy grzechów, które popełnili, może bowiem skutkować przemianą ich postępowania i w rezultacie odwrócić ich los. Jonasz zna prawdę o Bożym miłosierdziu, jednakże traktuje ją ekskluzywnie, nie tylko zawężającą do narodu wybranego, ale również odmawiając Bogu prawa do wolnej odpowiedzi wobec zachowania człowieka. Prorok manipuluje słowem Jahwe, ale nie fałszuje go. Raczej pozostawia je pełnym niedomówień, tak by słuchacze zareagowali zgodnie z jego oczekiwaniami, a nie pragnieniami Boga. Słowo, które wypowiada Jonasz w Jon 3,4, jest zaskakujące, gdy porówna się je z wypowiedziami innych proroków. Nie zostało ono poprzedzone konwencjonalnym wprowadzeniem za pomocą formuły wydarzenia słowa („Jahwe skierował do mnie następujące słowo”) lub formuły posłańca („Tak mówi Jahwe”). Jonasz pomija bowiem normalne w kontekście wyroczni kary oskarżenie wymieniające grzechy, które stanowią przyczynę kary. Przechodzi od razu do jej zapowiedzi: „Niniwa zostanie obrócona”. Z jednej strony „obrócenie” może oznaczać „zniszczenie”, które będzie totalne, na podobieństwo zniszczenia Sodomy i Gomory. Z drugiej jednak strony może zapowiadać wybawienie miasta, bądź też przemianę jego mieszkańców. Jonasz zatem stara się uniknąć zakomunikowania wprost mieszkańcom Niniwy możliwości uratowania się. Zamiast wezwać ich do nawrócenia, pozostawia pewne niedomówienie w postaci wskazania perspektywy czasowej, w której miałby dopełnić się los miasta. Liczba czterdziestu dni, po których ma nastąpić zagłada Niniwy, może również zakładać okres próby i oczekiwania na przemianę jego mieszkańców. Postawa Jonasza wymyka się łatwym ocenom. Można dyskutować nad jego wizją Boga, krytykować sposób, w jaki odczytuje on słowo, które ma głosić Niniwitom. W tle dramatu Jonasza znajduje się jeszcze jednak kwestia, która dotyka wprost tożsamości proroka, problem wiarygodności jego słowa. W klasycznym ujęciu proroctwa proponowanym przez tradycję deuteronomiczną sprawa jest prosta: „Jeśli prorok będzie mówił w imieniu Jahwe, a słowo nie wydarzy się i nie spełni się, to jest słowo, które Jahwe nie mówił” (5 Moj 18,22). Pod ten przypadek podpada Jonasz, który zapowiadał zniszczenie Niniwy, a tymczasem miasto zostało oszczędzone przez Jahwe. W tej sytuacji Prawo jest jasne: taki prorok winien jest śmierci (por. 5 Moj 18,20). Odczytywane w tym świetle pragnienie śmierci wyrażone przez Jonasza nabiera nowego znaczenia. Nie chodzi wcale o ostateczną ucieczkę przez Słowem Bożym, które ma głosić Niniwitom, jak można by sądzić po kontekście pierwszego życzenia śmierci w Jon 1,12. Powtórzone dwukrotnie pragnienie śmierci po ocaleniu Niniwy (Jon 4,3.8) nie jest też wyrazem jego rozczarowania i rezygnacji. Według tradycyjnych kryteriów prawdziwości słowa prorockiego Jonasz okazał się być fałszywym prorokiem. Skoro Prawo sankcjonuje taką postawę karą śmierci, Jonasz zgodnie ze swoim przekonaniem o Bożej sprawiedliwości, domaga się śmierci, uznając tym samym swoją osobistą klęskę jako proroka. Księga Jonasza zapisuje ważny moment w historii biblijnego profetyzmu, w którym rodzi się koncepcja słowa prorockiego jako wezwania do nawrócenia. Jest to wyraźne odejście od tradycji deuteronomistycznej, która zakładała relację przyczynowo-skutkową między słowem wypowiedzianym przez proroka a rozgrywającymi się wydarzeniami. Jonasz poprzez misję do Niniwy odkrywa nowe oblicze Boga, które zostało zniekształcone przez błędne rozumienie Bożej sprawiedliwości. Po pierwsze, Boża kara, jak i Boże miłosierdzie, nie są realizowane na zasadzie automatyzmu. Paradoksalnie tę prawdę odkrywają przed Jonaszem poganie. Marynarze modlący się do Boga o wyratowanie ze sztormu, mają nadzieję na interwencję Boga. Decyzja o niej pozostaje jednak wyłącznie w gestii Boga: „Ty jesteś Jahwe i jak chcesz, uczynisz” (Jon 1,15). Podobnie też król Niniwy, gdy wzywa swoich poddanych do nawrócenia, daleki jest od zakładania, że ten czyn będzie argumentem za uratowaniem miasta, o czym świadczy jego pytanie: „Kto wie, może […] ulituje się Bóg […] i nie zginiemy” (Jon 3,9). Po drugie, Boże miłosierdzie nie jest warunkowane uprzednim nawróceniem się człowieka. Gdyby trzymać się sekwencji zdarzeń, można by założyć, iż przemiana Niniwitów wpłynęła na zmianę decyzji Jahwe odnośnie ich miasta, co zdaje się sugerować zdanie w 3,10: „Bóg zobaczył ich czyny […] i ulitował się”. Przeczy temu jednak ostatnie zdanie, które Bóg kieruje do Jonasza w zakończeniu księgi po tym, gdy prorok przejął się unicestwieniem krzewu rycynusowego (Jon 4,10), zaś nie potrafił zaakceptować pełnej litości troski Boga o mieszkańców Niniwy (Jon 4,11). Współczucie, jakie Bóg przeżywa wobec swego stworzenia (por. Ps 145,9; Mdr* 11,23-26), stoi ponad koniecznością zrealizowania się słowa wypowiadanego za pośrednictwem proroka. Po trzecie, mimo że słowo, które Jonasz skierował do Niniwitów, nie zostało urzeczywistnione (Jon 3,4), było ono prawdziwym Słowem Jahwe. Jonasz w pewnym stopniu manipuluje tym słowem, gdyż nie do końca rozumie, iż pragnieniem Boga nie jest śmierć mieszkańców Niniwy, lecz ich życie, podobnie też, jak było to pragnieniem Boga wobec Jonasza, na przekór jego życzeniu śmierci. Słowo proroka zapowiadające karę jest wiarygodne nawet wtedy, gdy nie zostaje spełnione, ale wywołuje reakcję u swoich odbiorców, którzy pod jego wpływem odwracają się od swojej drogi niegodziwości i zwracają się ku Jahwe.

* księga apokryficzna, nienatchniona

Pełniący obowiązki pastora Piotr Borkowski

Pobierz pełny numer biuletynu w formacie PDF.

Udostępnij artykuł na FB

2019 rok

2018 rok

2017 rok

♦♦♦

Pełne roczniki (styczeń-grudzień)