Modlitwa nigdy nie zastępuje posłuszeństwa

(Słowo wstępne z numeru luty 2021)

     „Nie każdy, kto się do Mnie zwraca: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios. Wejdzie tam tylko ten, kto pełni wolę mojego Ojca, który jest w niebie”. (Mt 7,21)
     Czy zauważyliście, jak się ostatnio dużo modli o przebudzenie, a jak niewielkim przebudzeniem to skutkuje? Uważam, że nasz problem leży w próbowaniu zastępowania posłuszeństwa modlitwą, a to po prostu nie będzie działać! Na przykład Kościół postępuje wedle swych tradycji, wiele nie myśląc, czy są biblijne, czy nie. Albo też ulega presji opinii publicznej i dostosowuje się do powszechnego trendu odciągającego go od nowotestamentowego wzorca. Potem jego przywództwo stwierdza brak mocy duchowej wśród ludzi i martwi się tym. Co robić? Jak można sprowadzić orzeźwiający deszcz, by omdlałe dusze ożywić?
     Istnieje gotowa dla nich odpowiedź. Księgi mówią, co czynić − modlić się! Przyjezdny ewangelista potwierdza to, co powiadają księgi − modlić się! Także pastor nawołuje do modlitwy. Fale uczucia potęgują się i chwilowo wygląda na to, że nadchodzi przebudzenie. Jednak nie dociera i zapał modlitewny zaczyna przygasać.
Wkrótce zbór powraca tam, gdzie był wcześniej, a paraliżujące zniechęcenie ogarnia wszystkich.
     Co poszło nie tak? Po prostu to: ani przywódcy, ani członkowie zboru nie czynili starań, by być posłusznymi Słowu Bożemu. Mniemali, że ich jedyną słabością było nie modlenie się, podczas gdy w rzeczywistości ze wszech miar zawiedli w żywotnej kwestii posłuszeństwa!

A. W. Tozer

Pobierz pełny numer biuletynu w formacie PDF.

Udostępnij artykuł na FB